Fot. PAP/Grzegorz Momot
Zarówno Legia Warszawa jak i Wisła Kraków nie zdołały wygrać swoich pierwszych meczów w 1/16 finału. Warszawiacy nie dali rady słynnemu Sportingowi Lizbona. Biała Gwiazda natomiast grając osłabiona blisko godzinę zremisowała ze Standardem Liege.
Bliżej wygranej byli piłkarze Macieja Skorzy, którzy mogli wygrać spotkanie z Portugalczykami nawet kilkoma bramkami. Legioniści grali jednak jednak bardzo nieskutecznie. Już w 24.minucie meczu Legia powinna objąć prowadzenie. Kiedy to w sytuacji sam na sam z bramkarzem Sportingu znalazł się
Michał Żyro
.
Napastnik gospodarzy przegrał pojedynek z Rui Patricio i skończyło się na strachu. Co nie udało się w pierwszej groźnej akcji, przyniosło spodziewany skutek w kolejnej. W 37.minucie po dośrodkowaniu Macieja Rybusa doszło do zamieszania w polu karnym gości. Daniel Ljuboja zostawił piłkę
Jakubowi Wawrzyniakowi
, a ten z kilku metrów zdobył gola.
Również druga połowa meczu powinna rozpocząć się od bramki dla Legii. Tym razem to
Ljuboja
nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem. Po nie wykorzystanych sytuacjach gospodarzy go głosu doszli piłkarze Sportingu. I w 60. minucie po dośrodkowaniu Matiasa Fernandeza z rzutu wolnego wyrównującą bramkę zdobył
Daniel Carrico
.
Po zdobyciu gola zespół z Lizbony uwierzył w swoje możliwości i zaczął jeszcze śmielej atakować. Wykorzystała to Legia przeprowadzając kontrę, która przyniosła drugiego gola. W 79.minucie Żyro podał do Rafała Wolskiego, a ten zagrał do zupełnie niepilnowanego
Janusza Gola
, który strzelił do pustej bramki. To nie był jednak koniec emocji na Pepsi Arena. Tuż przed końcem meczu w 88. minucie świetnym strzałem z ostrego konta gola zdobył
Andre Santos
ustalając ostatecznie wynik meczu na 2:2.
Wisła Kraków od początku spotkania ze Standardem grała bardzo odważnie. W pierwszych minutach spotkania bardzo dobrą sytuację na gola miał
Łukasz Garguła
. Napastnik krakowian jednak strzelił nieskutecznie tuż obok bramki. Kolejna groźna akcja Wisły i po raz kolejny Garguła mógł wyprowadzić gospodarzy na prowadzenie. Pomocnik Białej Gwiazdy przymierzył z rzutu wolnego, a piłka odbijając się po drodze od muru gości, uderzyła w poprzeczkę kompletnie zdezorientowanego Bolata. Z czasem ataki mistrzów Polski nabierały na sile kiedy do akcji zaczepnych włączać się Junior Diaz.
Po jednej takiej akcji Izraelczyk znalazł się nawet w bramkowej sytuacji. Niestety, świetnie zapowiadająca się dwójkowa akcja z Genkowem skończyła się zbyt lekkim strzałem w sam środek bramki. Mecz układał się po myśli gospodarzy aż do feralnej 26.minuty. Właśnie wtedy niepotrzebna strata na własnej połowie zmieniła się w podanie do Yoniego Buyensa. Sytuację próbował ratować jeszcze Michał Czekaj. Młody Polak faulował jednak w polu karnym za co dostał czerwoną kartkę. Rzut karny na gola zamienił
Gohi Bi Cyriac
.
Druga odsłona meczu na Reymonta zaczęła się od dwóch okazji Wisły. Najpierw Genkow na polu karnym zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i ostatecznie został zablokowany przez obrońców Sportingu. Zaraz potem Małecki po dośrodkowaniu Marko Jovanovica z prawej strony uderzył wysoko nad bramką Bolata. Sporo ożywienie w szeregach gospodarzy wprowadził Ivica Illiev, ale intencji Serba dwukrotnie nie zrozumieli koledzy z drużyny. Najbliżej wyrównania Wisła była w 84. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzelał
Illiev
. Piłka trafiła jednak wprost w nogi obrońców. Kolejna sytuacja wreszcie przyniosła gola dla grających z poświeceniem krakowian.
Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry z rzutu wolnego dośrodkował Melikson, a zamykający akcje
Genkow
brzuchem skierował piłkę do bramki. Również ostatnia próba mistrzów Polski mogla skończyć się zdobyciem zwycięskiego gola. Niepotrzebnie jednak Iliev na lewej stronie przedpola bramkowego wdał się w drybling i stracił piłkę.
O tym kto awansuje do kolejnej rundy zadecydują mecze rewanżowe, które zostaną rozegrane 23.lutego w Lizbonie i Liege. Tam łatwo nie będzie. Zarówno legioniści jak i wiślacy pokazali, że jest spora szansa powalczyć skutecznie o kolejną rundę. Sporting i Standard są bowiem zespołami do ogrania, trzeba tylko uniknąć prostych błędów w defensywie i znacznie poprawić skuteczność.
Szymon Szar
Legia i Wisłą remisują w Lidze Europejskiej
Piątek, 17 lutego 2012 23:16Zarówno Legia Warszawa jak i Wisła Kraków nie zdołały wygrać swoich pierwszych meczów w 1/16 finału. Warszawiacy nie dali rady słynnemu Sportingowi Lizbona. Biała Gwiazda natomiast grając osłabiona blisko godzinę zremisowała ze Standardem Liege.
Bliżej wygranej byli piłkarze Macieja Skorzy, którzy mogli wygrać spotkanie z Portugalczykami nawet kilkoma bramkami. Legioniści grali jednak jednak bardzo nieskutecznie. Już w 24.minucie meczu Legia powinna objąć prowadzenie. Kiedy to w sytuacji sam na sam z bramkarzem Sportingu znalazł się Michał Żyro .
Napastnik gospodarzy przegrał pojedynek z Rui Patricio i skończyło się na strachu. Co nie udało się w pierwszej groźnej akcji, przyniosło spodziewany skutek w kolejnej. W 37.minucie po dośrodkowaniu Macieja Rybusa doszło do zamieszania w polu karnym gości. Daniel Ljuboja zostawił piłkę Jakubowi Wawrzyniakowi , a ten z kilku metrów zdobył gola.
Również druga połowa meczu powinna rozpocząć się od bramki dla Legii. Tym razem to Ljuboja nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem. Po nie wykorzystanych sytuacjach gospodarzy go głosu doszli piłkarze Sportingu. I w 60. minucie po dośrodkowaniu Matiasa Fernandeza z rzutu wolnego wyrównującą bramkę zdobył Daniel Carrico .
Po zdobyciu gola zespół z Lizbony uwierzył w swoje możliwości i zaczął jeszcze śmielej atakować. Wykorzystała to Legia przeprowadzając kontrę, która przyniosła drugiego gola. W 79.minucie Żyro podał do Rafała Wolskiego, a ten zagrał do zupełnie niepilnowanego Janusza Gola , który strzelił do pustej bramki. To nie był jednak koniec emocji na Pepsi Arena. Tuż przed końcem meczu w 88. minucie świetnym strzałem z ostrego konta gola zdobył Andre Santos ustalając ostatecznie wynik meczu na 2:2.
Wisła Kraków od początku spotkania ze Standardem grała bardzo odważnie. W pierwszych minutach spotkania bardzo dobrą sytuację na gola miał Łukasz Garguła . Napastnik krakowian jednak strzelił nieskutecznie tuż obok bramki. Kolejna groźna akcja Wisły i po raz kolejny Garguła mógł wyprowadzić gospodarzy na prowadzenie. Pomocnik Białej Gwiazdy przymierzył z rzutu wolnego, a piłka odbijając się po drodze od muru gości, uderzyła w poprzeczkę kompletnie zdezorientowanego Bolata. Z czasem ataki mistrzów Polski nabierały na sile kiedy do akcji zaczepnych włączać się Junior Diaz.
Po jednej takiej akcji Izraelczyk znalazł się nawet w bramkowej sytuacji. Niestety, świetnie zapowiadająca się dwójkowa akcja z Genkowem skończyła się zbyt lekkim strzałem w sam środek bramki. Mecz układał się po myśli gospodarzy aż do feralnej 26.minuty. Właśnie wtedy niepotrzebna strata na własnej połowie zmieniła się w podanie do Yoniego Buyensa. Sytuację próbował ratować jeszcze Michał Czekaj. Młody Polak faulował jednak w polu karnym za co dostał czerwoną kartkę. Rzut karny na gola zamienił Gohi Bi Cyriac .
Druga odsłona meczu na Reymonta zaczęła się od dwóch okazji Wisły. Najpierw Genkow na polu karnym zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału i ostatecznie został zablokowany przez obrońców Sportingu. Zaraz potem Małecki po dośrodkowaniu Marko Jovanovica z prawej strony uderzył wysoko nad bramką Bolata. Sporo ożywienie w szeregach gospodarzy wprowadził Ivica Illiev, ale intencji Serba dwukrotnie nie zrozumieli koledzy z drużyny. Najbliżej wyrównania Wisła była w 84. minucie, kiedy to po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzelał Illiev . Piłka trafiła jednak wprost w nogi obrońców. Kolejna sytuacja wreszcie przyniosła gola dla grających z poświeceniem krakowian.
Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry z rzutu wolnego dośrodkował Melikson, a zamykający akcje Genkow brzuchem skierował piłkę do bramki. Również ostatnia próba mistrzów Polski mogla skończyć się zdobyciem zwycięskiego gola. Niepotrzebnie jednak Iliev na lewej stronie przedpola bramkowego wdał się w drybling i stracił piłkę.
Szymon SzarO tym kto awansuje do kolejnej rundy zadecydują mecze rewanżowe, które zostaną rozegrane 23.lutego w Lizbonie i Liege. Tam łatwo nie będzie. Zarówno legioniści jak i wiślacy pokazali, że jest spora szansa powalczyć skutecznie o kolejną rundę. Sporting i Standard są bowiem zespołami do ogrania, trzeba tylko uniknąć prostych błędów w defensywie i znacznie poprawić skuteczność.
Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.