Wtorek, 22 maja 2012 | Imieniny: Emila, Neleny i Romy
Wydarzenia sportowe A A A

FIS Team Tour. Polska siódma w konkursie drużynowym

Sobota, 11 lutego 2012 18:57
Norwegia (Fot. skijumping.pl)
Norwegia
Fot. skijumping.pl

Reprezentacja Norwegii zwyciężyła w konkursie drużynowym, pierwszych zawodach w ramach FIS Team Tour. Skandynawowie wyprzedzili uważanych głównych faworytów Austriaków oraz gospodarzy Niemców. Polska zajęła po nierównych skokach naszych zawodników ostatecznie siódme miejsce.

Rozegraną tuż przed konkursem drużynowym seria próbną w Willingen wygrał Japończyk Daiki Ito, który pofrunął na odległość aż 149.metrów. Drugi wynik zanotował Gregor Schlierenzauer, Austriak, który nie brał udziału we wczorajszych treningach i kwalifikacjach, skoczył 145.metrów. Identyczną odległość uzyskał sklasyfikowany na trzeciej pozycji Anders Bardal. Z dobrej strony zaprezentowali się biało czerwoni. Najlepszym wynik wśród naszych skoczków uzyskał Kamil Stoch , który 137,5 metra i trening zakończył na wysokim dziewiątym miejscu. Z pozostałej czwórki najdalej latał młody Maciej Kot 136 metrów i zajął ostatecznie piętnastą lokatę. Piotr Żyła uzyskał 125,5 metra, a Krzysztof Miętus, 120,5 metra.

W pierwszej serii konkursu głównego najdalej skakali zawodnicy reprezentacji Norwegii. Skandynawscy skoczkowie skakali zdecydowanie najrówniej z całej stawki. Anders Fannemel uzyskał 133,5 metra, Rune Velta 135,5 metra, Vegard Sklett 139,5 metra, a Anders Bardal 133,5 metra. Drugie miejsce ze strata niespełna siedmiu punktów zajmowali faworyzowani skoczkowie Austriaccy. Wśród podopiecznych Alexandra Pointnera silnymi punktami zespołu byli Gregor Schlierenzauer (138 metrów) i Andreas Kofler (143,5 metra), słabiej skakali Thomas Morgenstern 133.5 m i Martin Koch 119.5m. Na trzeciej pozycji plasowali się Japończycy. Tuz za podium była reprezentacja gospodarzy. Niemcy tracili do Japończyków jednak zaledwie 0,8 punktu. Polska zajmowała dopiero siódme miejsce. Wśród podopiecznych Łukasza Kruczka niespodziewanie najlepszy był Krzysztof Miętus, który wykorzystał sprzyjające warunki i poszybował na 138,5 metra. Kamil Stoch, zanotował 133,5 metra, ale skakał przy niekorzystnym wietrze. Maciej Kot, skoczył 120 metrów, a Piotr Żyła uzyskał 131,5 metra.

W serii finałowej toczyła się bardzo ciekawa walka wygraną, pomiędzy prowadzącą po pierwszej Norwegią a faworyzowaną Austrią. Przewaga liderów po pierwszej serii zmniejszała się jednak po każdym skoku. A po probie lidera PŚ, Andreasa Koflera (129,5 metra), strata wynosiła niewiele ponad dziesięć punktów. Norwegowie nie dali sobie jednak wydrzeć wygranej skacząc w ostatnich dwóch seriach zdecydowanie dalej od rywali. Skoki Vegarda Skletta 138.m i Andersa Bardala 134,5 metra przy słabszych próbach Thomasa Morgensterna 131.m i Martina Kocha 123.m oznaczały pewną wygraną Norwegów. Najniższy stopień podium przypadł Niemcom, którzy do końca walczyli o trzecie miejsce z Japończykami. Gospodarze ostatecznie pokonali reprezentacje z kraju Kwitnącej Wiśni o zaledwie o 1,9 punktu. Biało czerwoni mimo ambitnej walki z Czechami o szóste miejsce nie zdołali poprawić swojej pozycji kończąc konkurs na siódmym miejscu.Liderem naszego zespołu był jak zawsze Kamil Stoch. Skoczek z Zebu uzyskał 134,5 metra. W doskonałej formie w Willingen jest Piotr Żyła , który w drugiej serii skoczył aż 129,5 metra i dzięki tej odległości Polacy na moment wyprzedzili Czechów. Pozostali Polacy skakali znacznie bliżej. Maciej Kot uzyskał 122,5m., a Krzysztof Miętus 124 metry.


Wyniki konkursu drużynowego w Willingen:
1.Norwegia 999,2pkt.
2. Austria 976,3
3.Niemcy 963,7
4.Japonia 961,8
5.Słowenia 938,0
6.Czechy 902,0
7.Polska 900,2
8.Finlandia 832,1

 

 


Podziel się na:
  • facebook
  • blip
  • twitter
  • sledzik
  • wykop

Wasze komentarze

Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.

Temat numeru 426, 18 maja 2012 Dogaszanie Ogniska

Pogłoski o sprzedaży Ogniska Polskiego krążyły co najmniej od kilku lat. Wówczas oburzenie mieszało się z niemocą. Teraz, gdy groźba sprzedaży nieruchomości w samym sercu Londynu niebezpiecznie się przybliżyła, zaroiło się od mniej i bardziej