Fot. AFP Photo
Piłkarze Liverpoolu zremisowali z Tottenhamem Londyn 0:0(0:0) w meczu XIV kolejki Premier League. The Reds nie udało się tym samym zrewanżować Kogutom za dotkliwa porażkę w pierwszej rundzie na White Hart Lane.
The Reds w meczu z Kogutami chcieli zmazać plamę na honorze i podtrzymać miano drużyny niepokonanej na własnym stadionie. W pierwszej rundzie piłkarze Tottenhamu rozgromili bowiem Liverpool aż 4:0. Do tego gospodarze w tym sezonie jeszcze na Anfield Road nie przegrali jeszcze meczu. Drużyna z Londynu natomiast ma bardzo dobry sezon i jest aktualnie trzecia drużyna Premier League. Ewentualna porażka mogla oznaczać jednak dla nich pożegnanie z marzeniami o walce o mistrzostwo Anglii. Na trybunach gościł trener Anglii
Fabio Capello
, który wciąż szuka zawodników na zbliżające się szybkimi krokami Euro 2012.
Mecz rozpoczął się od wysokiego pressingu gospodarzy, u którzy byli bardzo zmotywowani, aby zrewanżować się za kompromitację na White Hart Lane. W kolejnym etapie gra na murawie się wyrównała. Mimo, że oba zespoły starały się grać szybko i ofensywnie nie potrafiły stworzyć akcji która otworzyła by drogę do bramki. W 13.minucie ładną akcję przeprowadzili The Reds, ale
Kuyt
w ostatniej chwili został uprzedzony przez Walkera. Minutę później przed doskonałą szansą na otworzenie wyniku spotkania stanął
Adebayor
. Jednak jego strzał głową bardzo bardzo niecelny. Obronę Spurs próbował rozpracować
Steven Gerrard
w 22.minucie kiedy był bliski bardzo blisko pola karnego Tottenhamu. W ostatniej chwili dobrze interweniowali jednak obrońcy Spurs. Piłkarze gospodarzy przeważali na boisku i za wszelką cenę dążyli do zdobycia bramki. Najpierw świetną okazję miał Kuyt. Holender nie trafił jednak w bramkę dodatkowo będąc na pozycji spalonej. Zaraz potem na mocny strzał z daleka w kierunku bramki Friedela zdecydował się Spearing. Piłka jednak o centymetry minęła bramkę Kogutów. Swoje okazje miały także Koguty. Po dobrym dośrodkowaniu Walkera, na płaski strzał zdecydował się Bale. Był on jednak za słaby aby mógł pokonać
Reinę
, który pewnie złapał piłkę. Pierwsza odsłona ostatecznie zakończyła się bez bramek i bez większych emocji. Piłkarze obu zespołów mimo walki nie stworzyli zbyt wielu akcji podbramkowych.
Druga połowa rozpoczęła się od długiego zagrania od Kuyta w kierunku Carrolla. Podanie było zbyt mocne i pod bramką Friedela nie było zbytniego zagrożenia. Kolejne dwie akcje The Reds pod bramką gości były bardzo groźne. Najpierw na mocny strzał z dystansu zdecydował się Kelly. Jednak futbolówkę, która zmierzała do bramki przy słupku, zdołał odbić golkiper Spurs. Dziesięć minut potem głową uderzał
Andy Carroll
, jednak trafił wprost w bramkarza. W 75. minucie stuprocentową okazję na gola zmarnował Carroll. Napastnik The Reds znalazł się na piątym metrze przed bramką
Friedela
, ale przy strzale zbyt mocno się odchylił do tylu i posłał piłkę wysoko ponad poprzeczką. Ostatnie dziesięć minut meczu cały czas przewaga klubu z Liverpoolu, z której jednak nic groźnego nie wynikało. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Gerrarda, Suarez główkował z bliska jednak wprost w ręce Friedela. Ostatnie minuty meczu to jeszcze próba kapitana gospodarzy, którego strzał ze sporym poświęceniem zablokował Parker oraz okazja Johnsona, który próbował dośrodkowywać w pole karne. Ostatecznie mecz na
Anfield Road
zakończył się bezbramkowym remisem. Piłkarze obu zespołów mimo iż zostawili sporo zdrowia na boisku, dużo walczyli, ale nie stworzyli sobie zbyt wielu dogodnych sytuacji strzeleckich.
Liverpool FC - Tottenham Hotspur 0:0 (0:0)
Liverpool FC:
Reina, Kelly, Skrtel, Agger, Johnson, Adam, Spearing
Kuyt (66'Suarez), Gerrard, Bellamy (73' Downing), Carroll
Tottenham Hotspur:
Friedel, Walker, Dawson, King, Assou-Ekotto, Parker
Livermore, Kranjcar(87' Rose), Modrić, Bale, Adebayor (72' Saha)
Szymon Szar
Premier League: Liverpool -Tottenham na remis
Wtorek, 07 lutego 2012 00:00Piłkarze Liverpoolu zremisowali z Tottenhamem Londyn 0:0(0:0) w meczu XIV kolejki Premier League. The Reds nie udało się tym samym zrewanżować Kogutom za dotkliwa porażkę w pierwszej rundzie na White Hart Lane.
The Reds w meczu z Kogutami chcieli zmazać plamę na honorze i podtrzymać miano drużyny niepokonanej na własnym stadionie. W pierwszej rundzie piłkarze Tottenhamu rozgromili bowiem Liverpool aż 4:0. Do tego gospodarze w tym sezonie jeszcze na Anfield Road nie przegrali jeszcze meczu. Drużyna z Londynu natomiast ma bardzo dobry sezon i jest aktualnie trzecia drużyna Premier League. Ewentualna porażka mogla oznaczać jednak dla nich pożegnanie z marzeniami o walce o mistrzostwo Anglii. Na trybunach gościł trener Anglii Fabio Capello , który wciąż szuka zawodników na zbliżające się szybkimi krokami Euro 2012.
Szymon SzarMecz rozpoczął się od wysokiego pressingu gospodarzy, u którzy byli bardzo zmotywowani, aby zrewanżować się za kompromitację na White Hart Lane. W kolejnym etapie gra na murawie się wyrównała. Mimo, że oba zespoły starały się grać szybko i ofensywnie nie potrafiły stworzyć akcji która otworzyła by drogę do bramki. W 13.minucie ładną akcję przeprowadzili The Reds, ale Kuyt w ostatniej chwili został uprzedzony przez Walkera. Minutę później przed doskonałą szansą na otworzenie wyniku spotkania stanął Adebayor . Jednak jego strzał głową bardzo bardzo niecelny. Obronę Spurs próbował rozpracować Steven Gerrard w 22.minucie kiedy był bliski bardzo blisko pola karnego Tottenhamu. W ostatniej chwili dobrze interweniowali jednak obrońcy Spurs. Piłkarze gospodarzy przeważali na boisku i za wszelką cenę dążyli do zdobycia bramki. Najpierw świetną okazję miał Kuyt. Holender nie trafił jednak w bramkę dodatkowo będąc na pozycji spalonej. Zaraz potem na mocny strzał z daleka w kierunku bramki Friedela zdecydował się Spearing. Piłka jednak o centymetry minęła bramkę Kogutów. Swoje okazje miały także Koguty. Po dobrym dośrodkowaniu Walkera, na płaski strzał zdecydował się Bale. Był on jednak za słaby aby mógł pokonać Reinę , który pewnie złapał piłkę. Pierwsza odsłona ostatecznie zakończyła się bez bramek i bez większych emocji. Piłkarze obu zespołów mimo walki nie stworzyli zbyt wielu akcji podbramkowych.
Druga połowa rozpoczęła się od długiego zagrania od Kuyta w kierunku Carrolla. Podanie było zbyt mocne i pod bramką Friedela nie było zbytniego zagrożenia. Kolejne dwie akcje The Reds pod bramką gości były bardzo groźne. Najpierw na mocny strzał z dystansu zdecydował się Kelly. Jednak futbolówkę, która zmierzała do bramki przy słupku, zdołał odbić golkiper Spurs. Dziesięć minut potem głową uderzał Andy Carroll , jednak trafił wprost w bramkarza. W 75. minucie stuprocentową okazję na gola zmarnował Carroll. Napastnik The Reds znalazł się na piątym metrze przed bramką Friedela , ale przy strzale zbyt mocno się odchylił do tylu i posłał piłkę wysoko ponad poprzeczką. Ostatnie dziesięć minut meczu cały czas przewaga klubu z Liverpoolu, z której jednak nic groźnego nie wynikało. Po rzucie wolnym wykonywanym przez Gerrarda, Suarez główkował z bliska jednak wprost w ręce Friedela. Ostatnie minuty meczu to jeszcze próba kapitana gospodarzy, którego strzał ze sporym poświęceniem zablokował Parker oraz okazja Johnsona, który próbował dośrodkowywać w pole karne. Ostatecznie mecz na Anfield Road zakończył się bezbramkowym remisem. Piłkarze obu zespołów mimo iż zostawili sporo zdrowia na boisku, dużo walczyli, ale nie stworzyli sobie zbyt wielu dogodnych sytuacji strzeleckich.
Liverpool FC - Tottenham Hotspur 0:0 (0:0)
Liverpool FC: Reina, Kelly, Skrtel, Agger, Johnson, Adam, Spearing
Kuyt (66'Suarez), Gerrard, Bellamy (73' Downing), Carroll
Tottenham Hotspur: Friedel, Walker, Dawson, King, Assou-Ekotto, Parker
Livermore, Kranjcar(87' Rose), Modrić, Bale, Adebayor (72' Saha)
Wasze komentarze
Portal Goniec.com nie bierze odpowiedzialności za treść zamieszczonych tutaj opinii i zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy niezgodnych z Netykietą.